Kontakt:    

ul. Jagiellońska 38
03-719 Warszawa
tel. (022) 619 27 45
fax. (022) 741 07 32

Znajdź nas w Zumi

Sekretariat

 


Start arrow Wolontariat arrow Młoda Filharmonia
Młoda Filharmonia PDF Drukuj Email


- to grupa wolontariuszy, którzy dowożą ludzi niepełnosprawnych na czwartkowe koncerty.
W minionym roku również nasza szkoła włączyła się w tę akcję, prowadzoną w Warszawie już od 25 lat.

JEŚLI nie chcesz być zwykłym "zjadaczem chleba" (vide: Słowacki),

JEŚLI chcesz pomóc niepełnosprawnym,

JEŚLI -ponadto- kochasz piękną muzykę -

- zgłoś się do prof. Ewy Goldstein

 

[polekcjach_wolontariat_mloda fhm6.jpg]   [polekcjach_wolontariat_mloda fhm7.jpg]

 


2003/2004

     W pierwszym semestrze roku szkolnego 2003/2004 miało miejsce kilkanaście koncertów dla niepełnosprawnych, organizowanych przez Filharmonię Narodową w Warszawie. Odbywają się one w ramach, trwającej już ponad ćwierć wieku, akcji VIA SPEI. Młodzież i nauczyciele naszej szkoły uczestniczą w tym przedsięwzięciu od kilku lat.

     Nasz wkład polega na udzielaniu pomocy osobom niepełnosprawnym w dotarciu do Filharmonii, zajęciu odpowiedniego miejsca, rozwiązywaniu bieżących problemów oraz powrocie do ośrodków i domów, które zamieszkują.

     Ogólny schemat naszej aktywności wygląda następująco:

    * przed godziną 15:00 odprawa, którą zwykle prowadzi kierownik akcji z ramienia Filharmonii Narodowej - pan Władysław A. Terlecki;
    * o godzinie 15:00 wyjazd w trasę autobusem wynajmowanym od Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie;
    * udanie się na teren objęty akcją danego dnia - jakaś dzielnica Warszawy, bądź miasto do niej przylegające - odebranie osób niepełnosprawnych zainteresowanych koncertem, odtransportowanie ich do autobusu i zapewnienie opieki podczas podróży;
    * przed godziną 18:00 zajęcie miejsc na sali koncertowej;
    * po koncercie odprawa - tym razem w szerszym gronie - kiedy to pan Terlecki podsumowuje wydarzenia danego wieczoru oraz kreśli plan na przyszłość;
    * zajęcie miejsc w autobusie i odwiezienie niepełnosprawnych do miejsc zamieszkania;
    * zakończenie akcji - w godzinach nocnych (często po 23:00) - obok budynku Filharmonii, dokąd zostaję odwiezieni wolontariusze pomagający niepełnosprawnym;

     W akcji "Młoda Filharmonia" - obok Bogusi Juchełki z klasy IV, która uczestniczy w niej stale - wzięli udział następujący uczniowie naszej szkoły:

z klasy II B:

   1. Bartłomiej Grzybowski
   2. Marcin Sobolewski
   3. Hubert Makowski
   4. Daniel Żukowski
   5. Michał Piłat
   6. Paweł Grabowski
   7. Paweł Sikorski
   8. Adam Strupczewski
   9. Dominik Szelenbaum

z klasy II C:

   1. Bartosz Świętek

przygot. Krzysztof Urbanek (koordynator Akcji "Młoda Filharmonia"
w VIIILO im. Władysława IV)

 


BYLIŚMY W FILHARMONII...

Nie da się ukryć - tym razem było nas za mało. Tłum wózków inwalidzkich czekał na wjazd do windy, zjawiło się kilku studentów i uczniów innych szkół, były dwie niemłode już panie, które nie zawodzą nigdy,. Z "Władka" tym razem wystartowały tylko cztery osoby - nieustraszona Bogusia Juchełka i Ania Ostrowska. Odwozili niepełnosprawnych - aż do Konstancina - Adam Kuryłek i Hubert Sienicki. W domu byli o północy.

Mogłoby nas być więcej. Ale cóż - zeszłoroczni wolontariusze uczą się już do matury. Inni, po Walentynach, są bardzo zakochani, to też wymaga czasu. Poza tym - nowa sytuacja w wielu uczniach budzi opór. Jak podejść do obcego człowieka na wózku? Co powiedzieć? Nie daj Boże, znaleYć się z nim twarzą w twarz? A przecież bywa, że on się zachowuje co najmniej dziwnie...Temu, który zdecydował się na pomoc, też robi się dziwnie. Najchętniej by uciekł.

Jak zacząć? Po prostu. Przedstawić się, spojrzeć w oczy, podać rękę. Wszyscy jesteśmy niepełnosprawni, tylko nie zawsze to widać. Wszyscy jesteśmy trochę niewidomi i dla innych, nie znających nas, dziwni. Jesteśmy potrzebni do prostej czynności - żeby ten wózek ruszył z miejsca. Żeby chłopak, siedzący prawie zawsze w domu, znalazł się wśród ludzi. Oczywiście, wielu osobom na koncercie może przeszkadzać nawet jego widok, jego zbyt spontanicznie okazywana radość, nieoczekiwane brawa, kiedy powinna być cisza. Ale my się zbuntujemy i przywieziemy chłopaka na ten koncert. Na przekór niektórym melomanom i ich mieszczańskiej moralności.

Byliśmy w filharmonii, we czwartek 13 marca 2003 i mieliśmy szczęście. Z Kalisza przyjechała znakomita orkiestra symfoniczna pod batutą pana Tadeusza Wicherka. Program ambitny: dwa piekielnie trudne koncerty fortepianowe - C-dur Prokofiewa i d-moll Rachmaninowa. Grał malutki, siedemnastoletni Chińczyk, Wen Yu Shen. I grał wspaniale! Może trochę brakło mu "masy ciała" w wymagającej wielkiej fizycznej siły ostatniej części Rachmaninowa (pamiętacie film "Blask"?), był przecież o głowę niższy od pierwszego skrzypka, ale przecież orkiestrę "trzymał w garści!" Sala spontanicznie wstała, kiedy skończył. Wzruszony stał na scenie, z zażenowaniem kłaniając się, ściskając dłonie wszystkim naokoło. Dyrygent po prostu go przytulił. Taki mały i taki dzielny. Jak Małysz. Potem zasypano go kwiatami.

Polecam Wam czwartkowe koncerty - także z powodu znakomitego stoiska płyt CD, kaset i książek, dobranych z myślą o naszym wyrafinowanym guście. Niech żyje szlachetny snobizm.

 

[polekcjach_wolontariat_mloda fhm1.jpg]    [polekcjach_wolontariat_mloda fhm2.jpg]  [polekcjach_wolontariat_mloda fhm3.jpg]

 

BYLIŚMY W FILHARMONII...(2)

Pierwszym punktem programu koncertowego w miniony czwartek (20 marca 2003) była suita "w dawnym stylu" Tadeusza Bairda - "Colas Breugnon."

"Chwała bądź wielka Świętemu Marcinowi! Zupełny zastój w interesach. Nie ma zresztą za czym się uganiać, dosyć się napracowałem w życiu, odpocząć pora. Siedzę sobie tedy spokojnie przy stole, kubek wina po prawej, kałamarz po lewej ręce, przede mną zaś, rozwarłszy ramiona jakby do uścisku, spoczywa nowiutki, czyściutki zeszycik. Zdrowie twoje, synku, teraz pogadamy! Na dole baba moja hałasuje jak zwykle. Wicher skowyczy za oknami, znowu coś się chmurzy horyzont polityczny. Mniejsza z tym! O, co za radość, co za wielka radość znaleźć się tak sam na sam ze sobą!"

Tak się zaczyna "Colas Breugnon" Romain Rollanda, opowieść o pracy, przygodach i wędrówkach francuskiego snycerza, czcigodnego członka cechu św. Anny; o jego życiu pełnym radości, ale i cierpień, wśród osiemnastowiecznych winnic Burgundii. Postać Colasa urzekła Tadeusza Bairda. Jego muzyka jest nasycona brzmieniami jak dobre wino!

"Błogosławiony dzień mego przyjścia na świat! Ileż na tej kuli ziemskiej wspaniałych rzeczy, do których śmieją się oczy i wyciągają ręce! - pisał dalej Colas. Chciałoby się to za nim powtórzyć. To naprawdę znakomita muzyka.

Nieco gorzej wypadł koncert klarnetowy Karola Kurpińskiego. Soliście, panu Krzysztofowi Komarowi, nie można nic zarzucić. Niestety - to kompozytor był nudziarz. De mortuis nil nisi bene... Ale jednak - jesteśmy wdzięczni losowi, że w wirze historii zagięły gdzieś części druga i trzecia. Za to "Rumuńskie tańce" Beli Bartoka zelektryzowały publiczność. Jakież to bliskie naszym góralskim rytmom! Orkiestra świetna; pan Jan Stanienda, jedyny siwy w tym towarzystwie, dyrygował od pulpitu koncertmistrza smyczkiem, rękami, głową i mimiką. Studenci grali jak jeden człowiek, jeden unerwiony organizm. Osiągnięcie takiego poziomu zespołu to już nie tylko sprawa niezwykłej fachowości. Widać, że oni wszyscy - dwadzieścia kilka osób - znakomicie się znają i rozumieją. No i nieźle musieli się napracować... Po przerwie słuchaliśmy koncertu Bacewiczówny i symfonii Mozarta. Symfonię "Haffnerowską", z jej idylliczną serenadą (inaczej: pieśnią przy księżycu) młodzi już grali bez cienia tremy czy napięcia, w czystej radości muzykowania. Trzeba przyznać, że "Chopin Academia Orchestra" została przez publiczność doceniona. Bis też się udał.

Na tym koncercie "Władek" był reprezentowany nie tylko przez pomagających niepełnosprawnym: Bogusię Juchełkę, Krzysia Kacprzyckiego, Adasia Kuryłka i Hubcia Sienickiego. Tym razem i kadra nauczycielska wystąpiła w powiększonym składzie: Panie: Iwona Włodarska, Ewa Okrasa, Ewa Goldstein - i rój przepięknych władkowych mundurków w hollu Filharmonii Narodowej. Klasa 1B naszego gimnazjum! Pierwszy raz zbiorowo odwiedzili tę szacowną instytucję, na dobry początek.

Kiedy byliśmy w filharmonii, na Bagdad leciały pierwsze amerykańskie samoloty. Rozpoczęła się wojna z Irakiem. Podobno "nie czas żałować róż, kiedy płoną lasy". A myśmy - pożałowali...

przygot. Ewa Jażdżewska-Goldstein (nauczycielka j. polskiego)

 

[polekcjach_wolontariat_mloda fhm4.jpg]    [polekcjach_wolontariat_mloda fhm5.jpg] 

[polekcjach_wolontariat_mloda fhm6.jpg] 

 

MŁODZI O AKCJI "MŁODA FILHARMONIA"

Usłyszawszy o istnieniu akcji "Młoda Filharmonia" zgłosiłam się od razu, kierując się ciekawością. Dodatkowym plusem były darmowe koncerty. Jednak nie potrafiłam wyobrazić sobie przebiegu wyjazdu po ludzi na wózkach. Stwierdziłam: jakoś to będzie. Kiedy nadszedł dzień pierwszej akcji, zastanawiałam się, o czym mogę rozmawiać z niepełnosprawnymi. Uważając się za osobę otwartą, teoretycznie tolerancyjną, zauważyłam, że mam wielkie opory przed spotkaniem. Niesamowite, jak szybko zweryfikowałam swoją opinię. Wszystko zmieniło się, gdy do autobusu weszli pierwsi uczestnicy na wózkach. Bałam się, że nie potrafię się nimi zajmować. Oszołomiona całą sytuacją, poczułam się zaskoczona, gdyż to Paweł - chłopiec z porażeniem mózgowym - zajął się mną. Swoją otwartością, radością i spontanicznością rozwiał moje wszelkie obawy. Było mi wstyd, że jakiekolwiek miałam. Oprócz tego, stali wolontariusze wprowadzają rodzinną, "energetyczną" atmosferę.

Każdy, kto mówi, iż jest otwarty na ludzkie cierpienie, na niesprawność psychiczną czy fizyczną, jest w błędzie, jeżeli z nią nie miał bezpośredniego kontaktu.

Wychodząc z filharmonii po akcji człowiek patrzy na świat z przymrużeniem oka. Drogie samochody, kolorowe wystawy sklepów nie robią wrażenia. Dostrzega się, co jest w życiu najważniejsze. Ciepły uśmiech, szczera rozmowa i dotknięcie osoby cierpiącej, a nagle tak szczęśliwej, jest kojące dla duszy. Człowiek nabiera energii do zmieniania świata. Nagle zaczynają cię oburzać zbyt wysokie krawężniki utrudniające ruch wózkom inwalidzkim, krzywe spojrzenia widzów na koncercie. Tak może zmienić się nastawienie do życia w ciągu kilku godzin.

Idea samej akcji jest niezwykle potrzebna. Bariery komunikacyjne, obawy przed reakcjami ludzi ograniczają niepełnosprawnym dostęp do kultury. Skoro im trudno pójść do filharmonii, to ona po nich przyjeżdża. Każde spotkanie z niepełnosprawnymi dodaje mi energii. Jest skuteczną lekcją pokory, wrażliwości i miłości bliźniego. Uważam, że każdy licealista powinien obowiązkowo odbyć praktykę jako wolontariusz, by zrozumieć błahość własnych problemów i nauczyć się właściwego współistnienia w społeczeństwie.

przygot. Marta Kielak (kl. 3e)

 

Kontakty z uczelniami

 
   
    
  
Raport z ewaluacji całościowej


Międzynarodowe Olimpiady Przedmiotowe



Dziennik elektroniczny